Łukasz Olejnik

Bezpieczeństwo, prywatność, ochrona danych

O uregulowaniu mikrotargetowania politycznego i dezinformacji

Komisja Europejska ogłosiła plan działania dla demokracji, stosunkowo ogólnikowy dokument strategiczny. Zaznacza on, że nowe technologie cyfrowe mają ogromny wpływ na społeczeństwa demokratyczne. Zarówno pozytywny (np. zdolność dotarcia do nowych grup ludzi), jak i negatywny (np. nieprzejrzyste prowadzenie kampanii politycznych, dezinformacja itp.). Plan próbuje zmierzyć się z tymi negatywnymi.

Plan zaznacza konieczność zgodności z GDPR/RODO. To w kwestii przetwarzania danych dotyczących kampanii politycznych. Procesy mikrotargetowania i profilowania psychologicznego oczywiście wykorzystują dane. Punktem wyjścia powinno być aby dane takie były odpowiednio gromadzone lub wykorzystywane, a nie przechwytywane lub nadużywane.

Zakaz mikrotargetowania?

Mówiąc w uproszczeniu, mikrotargetowanie obejmuje (1) identyfikację grup na podstawie cech demograficznych lub zainteresowań, oraz (2) kierowanie do tych grup określonych treści, takich jak reklamy internetowe lub komunikaty polityczne (tj. reklamy polityczne).

Taki proces kierowania treścii jest bardzo często dla użytkowników nieprzejrzysty (nietransparentny). Użytkownicy nie mają tu wglądu w to dlaczego są celem takich treści ani w jaki sposób aktor polityczny miał - jakiekolwiek! - dane na ich temat. Plan UE chciałby poprawić tę część dotyczącą przejrzystości. Chociaż nie wiemy, jakie wymagania zostaną wprowadzone, techniczna poprawa przejrzystości reklam teoretycznie mogłby być bardzo prosta. Oczywiście zakładając, że ktoś faktycznie chciałby zaoferować działające rozwiązanie tego problemu. Przykładowo można sobie wyobrazić dołączanie do wszystkich wyświetlanych reklam odpowiednich metadanych, które dokładnie informowałyby o procesie targetowania/kierowania treści. W ten sposób proste kliknięcie (lub działanie za pośrednictwem rozszerzenia przeglądarki internetowej) umożliwiłoby użytkownikowi poznanie powodów leżących u podstaw kierowania treści i jej charakteru. Niestety, branża słynęła z niechęci do wprowadzenia takiej przejrzystości (nawet jeśli w stosunku do 2014 sytuacja się nieco się poprawiła). Takiej przejrzystości w przypadku reklam real-time bidding niestety nie było, a było coś innego: 1, 2. Infrastruktury kierowania reklam w czasie rzeczywistym są podstawowymi narzędziami, w tym w politycznym mikrotargetowaniu i dezinformacji. Wyjaśniłem to w 2016 roku nawet zanim temat stał się popularny (co nastąpiło od listopada 2016), o tej metodzie hakowania wyborów informowały też niektóre media. Już w 2020 roku Parlament Europejski wezwał nawet do wprowadzenia zakazu mikrotargetowania.

Co to są "treści polityczne"?

Dużym problemem, przed jakim staną każde takie regulacje wobec mikrotargetowania politycznego, będzie również... samo zdefiniowanie treści politycznych. Może i to proste w przypadku typowej agitacji (np. z bezpośrednimi wzmiankami o partiach politycznych lub konkretnych osobach polityków). Co jednak, gdy przekaz jest nieco subtelniejszy? Co jeśli np. nie wspomniano o żadnej partii politycznej ani osobie, ale powiedzmy, wymieniono pewien temat, nawet potencjalnie “niepolityczny”? Gdy temat jest bezpośrednio powiązany z działalnością polityczną, powiązanie może być nadal zauważalne. Ale wiele tematów, być może politycznych, a być może nie, to jednak może niekoniecznie być to wyłącznie komunikacja polityczna. I co wtedy, zakazać? Mowa o precyzyjnej definicji dla rzeczy z definicji nieprecyzyjnych. Niektórzy zresztą mają nawet bardzo skrajne poglądy, jakoby wszystko było polityką. Nie wiem, jakie jest Twoje indywidualne stanowisko. Jednak mimo wszystko z takiego postrzegania spraw wciąż jednak wynikałoby, że ​​trudno jest określić, kiedy treść powinna wywołać wpadnięcie w regulacje politycznych reklam kierowanych (mikotargetowanych).  

Ocena ryzyka w Digital Services Act

Wymogi dotyczące reklamy internetowej zostaną również wprowadzone w przyszłej unijnej ustawie o usługach cyfrowych (Digital Services Act, DSA), choć nie będą one koncentrować się na wyborach ani na aspektach demokratycznych jako takich. Wyzwanie zdefiniowania treści politycznych pozostawia się na przyszłość. DSA nadal będzie nakładać nowe obowiązki na duże platformy cyfrowe. Takie jak chociażby obowiązek badania potencjalnych szkód i zagrożeń nowych technologii. Może to być fascynujący i nowy rodzaj analizy ryzyka w zakresie oceny skutków („ocena ryzyka, jakie stwarzają systemy, nie tylko w odniesieniu do nielegalnych treści i produktów, ale także ryzyko systemowe dla ochrony interesów publicznych i praw podstawowych, zdrowia i bezpieczeństwa publicznego”). Zobaczymy!

Problem dezinformacji

W 2018 roku Komisja Europejska była bardzo zaniepokojona ryzykiem dezinformacji w kolejnych wyborach (2019). Wtedy dość szybko wyjaśniłem, dlaczego ryzyko znaczącej kampanii dezinformacyjnej w wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2019 jest bardzo niskie. Ale ponieważ dezinformacja jest dziś na celowniku bardzo wysoko ulokowanych ludzi, to zrozumiałe jest, że każde takie ryzyko jest traktowane bardzo poważnie. Nawet jeśli jest ono niskie (i potem nic nie zachodzi w praktyce, tak jak w przypadku wyborów w 2019 roku). Tak więc plan działania UE najwyraźniej obejmuje teraz złożone środowisko informacyjne i dezinformacyjne (zawiera nawet definicję informacyjnej operacji wpływu!), a w przyszłości zostanie ogłoszone konkretne i szczegółowe podejście do dezinformacji. Z oczywistych powodów należy również wziąć tu pod uwagę właśnie mikro-kierowanie polityczne, ponieważ to właśnie to należało założyć jako główny kanał / nośnik dezinformacji (a nie boty w mediach społecznościowych!). Technologia licytowania w czasie rzeczywistym i mikrotargetowania, była najprawdopodobniej używana w Europie do ominięcia na przykład niektórych krajowych przepisów dotyczących ciszy wyborczej. W Polsce prawdopodobnie w 2015 w wyborach prezydenckich. Technologia ta będzie prawdopodobnie używana i w kolejnych. Jeśli chodzi o samą dezinformację, podejście do tematu powinno być ostrożne. Choćby dlatego, by nie wzmacniać różnych dziwnych przekazów informacyjnych z niektórych krajów zewnętrznych. Informacje takie być może nigdy nie przeniknęłyby do  świadomości europejskiej opinii publicznej gdyby ktoś nie zechciał z takim przekazem “walczyć” (nagłaśniając je). W walce z dezinformacją czasami dobrze dopasowane podejście może polegać po prostu na nie wspominaniu o pewnych rzeczach. Ale polityka bierności może być trudna do wprowadzenia gdy zamiast tego ktoś woli politykę proaktywności. Taka jest właśnie fascynująca sfera zwalczania szkodliwej dezinformacji. Miejmy nadzieję, że Europa wybierze najlepsze podejście.

W przypadku mikrotargetowania politycznego, zacząć trzeba od kanału Real-Time Bidding. Dziś także - konkretnych platform cyfrowych w mediach społecznościowych.

Podobał Ci się ten wpis/analiza? Jakieś pytania, uwagi lub oferty? Zapraszam do kontaktu: me@lukaszolejnik.com


Comments is loading...

Comments is loading...