Łukasz Olejnik

Bezpieczeństwo, cyberbezpieczeństwo, prywatność, ochrona danych

Singapur uruchamia państwowy serwis randkowy

Singapur uruchamia państwowy serwis randkowy FirstDate do ratowania tragicznej demografii. Na razie testowo tylko dla urzędników w wieku 21-35 lat (samo w sobie ciekawe: starsi uznani za „straconych”?). Zamiast przesuwania w prawo jest tylko jedno dopasowanie naraz wyliczone algorytmem Gale'a-Shapleya (odroczonej akceptacji). Państwo wskazuje, z kim warto spróbować, a na decyzję są 72 godziny.

Dzietność w Singapurze spadła w 2025 r. do 0,87. Państwo swata od 1984 r., kiedy powołało jednostkę kojarzącą absolwentów uczelni i organizującą np. potańcówki przy herbacie. Dzietności to nie uratowało. Teraz jest i nagroda. Za wspólne selfie po zadaniu z aplikacji można dostać voucher. Za dziecko państwo obiecuje ok. 70 tys. dolarów singapurskich. Więc voucher to może zaliczka.

Czy obecne działania pomogą? Najpewniej niewiele, bo aplikacja rozwiązuje jedynie problem poznania kogoś. Singapurczycy odkładają ślub i dzieci głównie przez koszty życia, długie godziny pracy i presję na karierę. Część ludzi w rządowej ankiecie przyznało, że po prostu nie chcą się wiązać, bo ceni wolność. Na to żaden algorytm nie pomoże. Podobnie z pieniędzmi. Tzw. becikowe płacone od 2001 r. nie zatrzymało spadku dzietności z 1,4 do 0,87.

FirstDate ma też konkurencję w postaci aplikacji, gdzie dopasowań można mieć wiele naraz i one nigdzie nie znikną. Może więc ich zakazać (cenzura, blokada)?

Czy warto spróbować polskiej państwowej aplikacji randkowej? Nie wiem. Ale pewnie niewiele to da, gdyż główne problemy to drogie mieszkania, niepewna praca i inne bariery systemowe. Algorytm nie pomoże też tam, gdzie brakuje kandydatów do związku. Pieniądze już testowano (mimo 800+ dzietność spadła do 1,07).

Jak działa ten algorytm? Bardzo ciekawie. I to pewnie najistotniejsza treść związana z tym wydarzeniem. Warto go poznawać algorytmikę, nawet jeśli nie szuka się pary.

Comments is loading...

Comments is loading...